- Wszystko okey, Katy? - zapytałam z troską
- Jeżeli przez "okey" rozumiesz "pobrudziłam sobie swoją ulubioną bluzkę" oraz "jestem pośmiewiskiem całej szkoły" to tak, jest okey. - odpowiedziała oschle
- Dobra, ja tylko zapytałam, nie bulwersuj się...
- Przepraszam, ale przez te truskawki na mojej bluzce chyba mi odbiło.
- Wiesz, mam dla ciebie wiadom... - przerwałam - gdzie jest Miley?
- Ohh, Miley poszła, bo brzuch ją zaczął boleć..
- Ale wszystko okey?
- Tak, tak.. Ale teraz zdradź mi szczegóły tej twojej wiadomości. - zapytała podekscytowana
- No więc, Christian Beadles zaprosił mnie dzisiaj na obiad, spotkanie jest o szesnastej.
- Ale ten Christian Beadles, popularny, miły i mega przystojny chłopak?
- Tak właśnie on! - pisknęłam
- Zajebiście! - powiedziała - Wiesz już w czym pójdziesz?
- Chyba ubiorę sukienkę czy coś.
- Nie! Nie możesz pokazać, że ci zależy. Uwierz mi, znam się na facetach. Zgrywasz niedostępną, a oni są bardziej ciekawi.
- Dobry pomysł! Więc przyjdziesz do mnie o 15:00? Wybierzesz mi coś, w co mogę się ubrać.
- Jasne, że tak. Ale teraz chodź, bo spóźnimy się na angielski! - pociągnęła mnie za rękę
Angielski ciągnął się w nieskończoność, ale wkońcu zadzwonił dzwonek na przerwę i jak najprędzej chciałam się uwolnić ze szkoły. Pobiegłam do mojej szafki i wrzuciłam tam książki, wyjęłam moją czarną kurtkę i wybiegłam ze szkoły. Znając moje szczęście oczywiście padało, więc byłam cała mokra. Spojrzałam na zegarek - 13:30 - a więc zdążę pewnie jeszcze coś zjeść. Szłam, aż nagle usłyszałam klakson. Obróciłam się i zobaczyłam białe ferrari. Nieznajomy odsunął okno w dół:
- Co taka ślicznotka robi sama na deszczu? - zapytał, a ja się zarumieniłam
- Idę, jak chyba widać.
- Może cię podwieźć? - zapytał i posłał mi piękny uśmiech. Podeszłam bliżej i wtedy zrozumiałam, że to ten chłopak ze szkoły, Justin Bieber.
- Umm.. Oczywiście, jeżeli nie sprawi ci to problemu - powiedziałam po czym wsiadłam do samochodu.
- A tak w ogóle to jestem Justin Bieber - podał mi rękę i uśmiechnął się
- Tak wiem, chodzimy razem do szkoły, ja jestem Alex Jones - odwzajemniłam gest
- Serio? Jakim cudem cię nie zauważyłem? - zapytał wyraźnie zdziwiony i odpalił samochód
- Nie wiem, może to przez to, że tak często nie ma cię w szkole - wzruszyłam ramionami
- Na jakiej ulicy mieszkasz?
- Mieszkam na George Street 120
- Kiedy się tam przeprowadziłaś? - zapytał się i ruszył
- Jakieś dwa tygodnie temu.
- Jestem chyba ślepy, bo ja mieszkam na Geroge Street 122 - powiedział wyraźnie zdziwiony tym faktem
- A więc jesteśmy sąsiadami. - zachichotałam
- To super, wreszcie będę miał z kim pogadać.
- A nie masz Chris'a? - zapytałam
- Beadles? On mieszka za daleko. - westchnął
- Aha, ale chyba go lubisz, co nie?
- Lubię, on jest moim jedynym przyjacielem.
- Serio masz tylko jednego przyjaciela?
- Tak, wiem to dziwne.
- Taka fajna osoba jak ty i tylko jeden przyjaciel, to niebywałe. - zaśmiałam się
- Dziękuję - posłał mi swój uśmiech za milion dolarów.
Samochód się zatrzymał, a ja porzegnałam się z Justinem. Gdy już miałam zamknąć za sobą drzwi on mnie zatrzymał i wysiadł z samochodu.
- Umm. Alex, mógłbym dostać twój numer? - zapytał niewinnie
- Jasne - 7786914453 - powiedziałam z uśmiechem
- Hahaha! - zaczął się śmiać
- Z czego się śmiejesz? - zapytałam zdezorientowana
- W twoim numerze jest '69' - przestał się śmiać, ale nadal chichotał
- Ale to dojrzałe, Bieber - uśmiechnęłam się
- Cały ja, Jones - odwzajemnił uśmiech
- Dobra, ja muszę lecieć - przytuliłam go, a on po chwili zdezorientowania odwzajemnił to
- Nikt nie przytulał mnie od 2 lat - powiedział ze smutkiem
- Dlaczego? - spytałam z troską
- Nie chcę o tym gadać, pa - westchnął po czym odszedł
Dobra, to było dziwne. Ciekawe czym mnie dzień jeszcze zaskoczy...
____________________________
Czytasz = Komentuj
cudowne *,* czekam na nastepny
OdpowiedzUsuńsuper czekam na więcej <3
OdpowiedzUsuń