- Alex! Wstawaj, bo się do szkoły spóźnisz! - krzyknęła moja mama jednocześnie mnie przy tym szturchając.
- Dobra, wstaję... - mruknęłam i zakryłam się kołdrą.
- Alex Anne Jones, masz natychmiast wstać, albo zabiorę ci komórkę.
- Okej! - wydałam z siebie ryk frustracji, po czym wstałam.
- No, wiedziałam, że to na ciebie podziała. - powiedziała mama, a kiedy miała już wyjść z pokoju ja się odezwałam:
- Mamo, a tak w ogóle to która godzina?
- 9:10
- Co?! - krzyknęłam zaskoczona.
- Właśnie to. Budziłam cię z 20 minut... - powiedziała znudzona mama po czym wyszła z pokoju.
Wstałam z łóżka i zaczęłam się szykować. Umyłam włosy, wysuszyłam je i zostawiłam w swoich naturalnych falach. Ubrałam TO i zeszłam na dół. W trakcie schodzenia po schodach dostałam sms'a.
Od: Katy :*
Czekam przed twoim domem.
Zeszłam po schodach, pożegnałam się z mamą i wybiegłam z domu. Przed moim domem czekała już Katy, moja najlepsza przyjaciółka.
- Hej kochana - przywitała mnie buziakiem w policzek.
- Siemka, co tam? - zapytałam idąc w stronę szkoły.
- A nawet spoko ale, mama się mnie czepiała, że mam za ostry makijaż... - jęknęła.
- Oj tam, oj tam. - powiedziałam i zachichotałam.
Katy miała zawsze jakiś problem ze swoją mamą. Całe szczęście, że ja go nie posiadałam.
Całą drogę do szkoły gadałyśmy o wszystkim i o niczym, ale w końcu po 10 minutach drogi doszłyśmy do szkoły. Spojrzałam na swojego Iphone'a - 9:40 - "mamy jeszcze dużo czasu" - pomyślałam.
- Wiesz, jest dopiero 9:40 - oznajmiłam - mamy jeszcze 20 minut, chodźmy coś zjeść.
- Tak, to dobry pomysł, umieram z głodu. - powiedziała Katy i pogłaskała się po burczącym brzuchu.
Doszłyśmy na stołówkę.. Przy stole czekała na nas już Miley.
- Hej Miley! - krzyknęłyśmy razem.
- Cześć skarby. - odezwała się Miley wstając i przytulając nas.
- Poczekajcie, idę coś zamówić, - powiedziała Katy biorąc kasę - co chcesz Alex? - zapytała.
- Ja, umm, wystarczy tylko jabłko - uśmiechnęłam się
Katy poszła po jedzenie i w tej chwili na stołówkę weszły trzy najwredniejsze suki pod słońcem... zgadza się, to Victoria, Holly i Casie. W sumie Casie nie jest taka zła, ale suka to suka. Patrzałam na nie z Miley, szły w naszą stronę - zamarłam. Akurat Katy wracała z moim jabłkiem i z dwoma truskawkowymi shake'ami. Zgadnijcie co suka numer jeden zrobiła. Uderzyła w tacę od dołu, a shaki rozlały się na biedną Katy. Wszyscy zaczęli się śmiać, a Katy uciekła do łazienki. Miley pobiegła za nią, a ja zostałam.
- A ty co? - zapytała różowo włosa.
- Co.. co ja? - jąkałam się
- Hahaha - wybuchły wszystkie śmiechem - chodzi o to, że nie pobiegłaś za swoimi koleżankami, kiedy miałaś to zrobić, idiotko - odparła tleniona blondynka - Holly.
- Nie będę biegała na obcasach, latarnico. - nie wiem dlaczego to powiedziałam, ale zawsze miałam niewyparzoną buzię.
- Coś ty powiedziała?! - wydarła się.
Nabrałam odwagi i odpowiedziałam jej:
- To co słyszałaś.
- Pożałujesz - kopnęła mnie w piszczel, a ja w momencie upadłam na ziemię.
- Oszalałaś?!
- Być może, ale to nauczy cię, że z nami się nie zadziera. - kopnęła mnie w brzuch Victoria.
Byłam obolała. Kopały mnie na oczach całej szkoły, a nikt się nie odezwał.
Nagle na stołówkę wszedł ten popularny chłopak - Christian Beadles. Gdy tylko zobaczył całą sytuację, podbiegł do nas i odezwał się do dziewczyn.
- Co wy do cholery robicie tej biednej dziewczynie?!
- Dostała nauczkę - zaśmiały się przybijając sobie piątki
- Lepiej uciekajcie, bo to się źle skończy. - Chris bronił mnie dalej
Dziewczyny szybko wyszły ze stołówki, a Chris rozglądnął się dookoła i powiedział:
- A wy na co się gapicie?
Wszyscy w momencie się obrócili, a Christian podniósł mnie i wyniósł na korytarz przed stołówkę. Niósł mnie w stronę pielęgniarki.
- Dam radę sama iść, Christian.
- Dobrze, więc cię puszczę, - opowiedział puszczając mnie i zastanawiając się nad czymś - a tak w ogóle to skąd wiesz jak się nazywam?
- Ahh, przecież jesteś popularny w tej szkole. - odpowiedziałam, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
- Nie no, bez przesady, chodźmy zaprowadzę cię do pielęgniarki. - powiedział obejmując mnie w talii.
- Nie trzeba, poradzę sobie sama.
- No to może dasz się zaprosić na obiad? - zapytał z uśmiechem
- Jasne, czemu nie. - uśmiechnęłam się.
- No to umówieni? Może o 16?
- Okey, pasuje mi - odpowiedziałam z uśmiechem, po czym poszłam do łazienki pomóc Miley i Katy. No właśnie, totalnie o nich zapomniałam...
_____________________________
Czytasz = Komentuj
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz