wtorek, 10 września 2013

INFORMACJA

Nie będę kontynuowała bloga, ponieważ sądzę, że nikt go nie czyta.. Nikt prawie nie komentuje. Oczywiście osobom, które to robią bardzo jestem wdzięczna, bo komentarze bardzo motywują do pracy :)
Proszę, rozsyłajcie bloga wszystkim, dziękuję!

PS: Jeżeli czytasz, to proszę, komentuj ;)

PS2: ZMIENIAM GŁÓWNĄ BOHATERKĘ - ALEX - NA SELENĘ GOMEZ!



środa, 21 sierpnia 2013

KONTAKT

TWITTER: @DameAlexBieber
E-MAIL: amuzylowska@gmail.com
GG: 22086195 

OPOWIADANIA

Opowiadania/Tłumaczenia, które czytam:

BRONX / DANGER / DANGER'S BACK / BAD MEETS EVIL / 7 MINUTES IN HEAVEN /                 CABIN304 / MILLION DOLLAR BABY / CRIMINAL LOVE / AFTERLIGHT / HIDE AND SEEK / BETTER OF ALONE  / POSSESIVE  / THE DEVIL'S REJECT / ESCAPE FROM LOVE  / LOVE IS STRONGER THAN DEATH

Piszcie w komentarzach swoje blogi (jeżeli je macie) to ja bardzo chętnie zerknę <3

ROZDZIAŁ 4

Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi, a w nich zobaczyłam Justina. Szczerze zdziwiło mnie to. A co jakby moi rodzice byli w domu? A może on wiedział, że wyjechali i że nikogo nie ma w domu? Pytania zasypały mi głowę, aż w końcu się otrząsnęłam i ujrzałam Justina, który czekał na cokolwiek z mojej strony. Wpuściłam go do domu, a on rozebrał buty.

- Justin co ty tutaj robisz i skąd wiedziałeś, że moich rodziców nie ma w domu? - zapytałam
- Wiesz.. jak chcesz to mogę iść... - posmutniał
- Nie! - krzyknęłam - To znaczy, możesz zostać - zarumieniłam się, Justin tylko zachichotał
- Masz jakieś horrory?
- Mam, ale będę się bała później zasnąć - powiedziałam. Justin posłał mi bezczelny uśmieszek
- No to mam pomysł. Może film obejrzymy u mnie i zostaniesz na noc? - spytał z nutką nadzieji
- No nie wiem, Justin. - pokręciłam głową
- No prooooszę? - zrobił chyba - według mnie - najsłodszą minę świata, nie mogłam się nie zgodzić
- No dobra, zgadzam się, ale...- przerwałam - jestem w piżamie, a nie chce ci się na mnie czekać
- No to weź jakieś ubrania na jutro i przejdziesz się w piżamie te kilka metrów.. - powiedział
- Ale co jak sąsiedzi mnie zobaczą?
- Walić ich! - zaśmiał się, a po chwili ja też zaczęłam

Wzięłam ubrania na jutro do mojej torby, wyszłam z domu i zakluczyłam go. Miałam już iść kiedy Justin niespodziewanie wziął mnie na ręce.

- Justin! Puszczaj, jestem ciężka! - krzyczałam i próbowałam się wyrwać
- Nie ruszaj się, bo mi wypadniesz. - przestałam się wyrywać w trosce o swoje bezpieczeństwo

Doszliśmy do domu Justina. Odłożył mnie na ziemię i otworzył drzwi. Gdy tylko weszłam do środka niespodziewanie z ust wymsknęło mi się ciche "wow". Justin uśmiechnął się patrząc na mnie i zapalił światło. Jego dom był cudowny. Zaczął mnie oprowadzać po domu:
Salon
Łazienka #1
Łazienka #2
Sypialnia
Kuchnia i Jadalnia
Basen
Było jeszcze wiele, wiele innych pomieszczeń, ale było za mało czasu na zwiedzanie. Wkońcu przyszliśmy tu oglądać horror. Przygotowaliśmy popcorn, usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy film. Gdy leciały napisy początkowe, Justin zapytał mnie:

- Boisz się horrorów?
- Bardzo, ale z tobą nie - uśmiechnęłam się
- Ze mną nie musisz się niczego bać - objął mnie niepewnie i pocałował w czoło.
- Wiem, że nie mam się czego bać. Sądzę, że mnie obronisz - wtuliłam się w jego klatkę piersiową.

Przez cały film przytulałam się do Justina, a właściwie prawie cały, ponieważ zasnęłam w połowie. Mam tak zawsze, gdy coś, a raczej ktoś na kim leżę jest wygodny.

*RANO*

Obudziłam się w łóżku w sypialni Justina, ale jego w nim nie zastałam. Wstałam i zeszłam na dół w celu poszukania go. Poszłam sprawdzić do salonu i okazało się, że tam właśnie leżał i przeciągał się lekko. "Chyba się obudził" - pomyślałam. Podeszłam do niego i usiadłam na skraju łóżka.

- Cześć, Justin - pocałowałam go w policzek, a on w momencie wstał. Zachichotałam
- Witaj, księżniczko - przytulił mnie do siebie
- Od kiedy się tak nazywam? - wyrwałam się z jego uścisku rozbawiona
- Od teraz - uśmiechnął się i popatrzał mi w oczy

Patrzeliśmy się na siebie przez kilka sekund, a potem Justin zaczął się do mnie zbliżać i co chwilę zerkał na moje usta. Ja robiłam to samo. Byliśmy już niebezpiecznie blisko, aż nagle...
___________________________________________________________________________
Przepraszam, że rozdział krótki i beznadziejny, ale nie miałam weny :/ Następny postaram się zrobić długi, ale nic nie obiecuję :>
CZYTASZ = KOMENTUJ <3

ROZDZIAŁ 3

Siedziałam na twitterze i czekałam na Katy, która miała mi pomóc przygotować się do randki (jeżeli można to tak nazwać). Właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi, więc zbiegłam po schodach i otwarłam drzwi. Ujrzałam w nich Katy.

- Cześć Kat - przywitałam ją i wskazałam gestem ręki, żeby weszła do domu
- Podekscytowana? - zapytała
- Tak, ale chyba ty bardziej... - przewróciłam oczami

Poszłyśmy w kierunku mojego pokoju. Katy zaczęła wybierać ciuchy na randkę. Ja w tym czasie zaczęłam malować paznokcie.

- A może ubierzesz to? - wskazała na czarne spodnie ze skóry, czarne buty na obcasie i jasno beżowy sweterek.
- Dziękuję! - pisknęłam zachwycona i rzuciłam jej się w ramiona.
- Proszę kochanie - puściła mi oczko

~~~
Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam godzinę - 15:55 - byłam już gotowa, Katy już poszła, więc wystarczyło tylko ubrać buty. Usłyszałam dźwięk sms'a.

Od: Nieznany
Siemka, tu Chris, zapomniałaś mi podać numer telefonu, więc wziąłem od twojej koleżanki Miley. Czekam na ciebie przed twoim domem. 

Zapisałam Chris'a w telefonie jako po prostu "Christian", ubrałam buty i wyszłam z domu.
Wyglądałam TAK.

- Cześć Christian! - przywitałam go buziakiem w policzek
- Siemka, wyglądasz zabójczo. - uśmiechnął się
- Dziękuję, ty również. - odwzajemniłam uśmiech
- To jak, gotowa?
- Oczywiście, że tak.

Podeszliśmy do jego auta, on jak przystało na dżentelmena otworzył mi drzwi od strony pasażera. Następnie okrążył auto i usiadł na miejscu kierowcy. Jechaliśmy przez nie więcej niż 10 minut i rozmawialiśmy o szkole i o innych rzeczach.
Dojechaliśmy do restauracji. Otworzył przede mną drzwi i usiedliśmy przy stoliku.
Po chwili kelnerka przyniosła nam MENU.

- Co chcesz do jedzenia? - spytał mnie
- Ja chyba wezmę spaghetti.
- To ja też.
- A do picia? - zapytał po chwili
- Wezmę wodę.
- Ja wezmę colę.

Przyszła kelnerka, żeby złożyć zamówienie.

- Na co państwo ma dzisiaj ochotę? - zapytała niska brunetka
- Ja poproszę Spaghetti, a do picia wodę.
- Mhm, a pan?
- Ja też Spaghetti, a do picia poproszę coca-colę.

Kelnerka odeszła. Więc postanowiłam poruszyć jakikolwiek temat, żeby nie pomyślał, że jestem jakąś nudziarą.

- Christian?
- Hmm?
- Czemu twój przyjaciel Justin jest taki ponury?
- Umm, skąd znasz Justina? - zapytał zdziwiony
- Ohh, Justina znałam tylko z widzenia w szkole, ale wczoraj poznałam go lepiej. - powiedziałam
- Jak to poznałaś go lepiej, przecież nie było go w szkole...
- Justin podwiózł mnie do domu, bo bardzo padało.
- Aha, okey.
- Emm... No więc, dlaczego taki smutny jest?
- Nie wiem, nie gadał mi nic. - wzruszył ramionami
- No wiesz, bo... Przytuliłam Justina na pożegnanie i on powiedział, że nikt nie przytulał, go od 2 lat, a ja się spytałam "dlaczego", a on posmutniał nagle...
- Umm, chyba wiem o co chodzi.. ale nie mogę ci tego powiedzieć, to bardzo trudny temat dla niego. Może jak lepiej się poznacie to o wszystkim ci opowie.

Kelnerka przyniosła nasze zamówienia, a my zaczęliśmy jeść.
Jedliśmy w ciszy, ale nie była to niezręczna cisza, a wręcz przeciwnie, była ona bardzo komfortowa. Gdy zdjedliśmy Christian zapłacił i wyszliśmy z restauracji.
Natępnie zawiózł mnie do domu.

~~~
- Wróciłam! - weszłam do domu i zdjęłam buty
- Ja też, siostrzyczko - zobaczyłam biegnącego w moją stronę Tyson'a. Objął mnie w talii, podniósł i zakręcił dookoła.
- Wow, skąd się tu wziąłeś? - zapytałam zdziwiona i jednoczeście szczęśliwa
- Tak, ciebie też miło widzieć...
- Oj no nie smuć się już. - pocałowałam go w policzek
- Skąd wróciłaś? - spytał mnie Tyson
- Byłam na obiedzie z kolegą... - mruknęłam bardzo cicho, wiedziałam, że nie będzie zadowolony z tego faktu.
- KOLEGA - podkreślił to słowo
- Tak to tylko kolega...
- Z kolegą nie chodzi się na randki. - syknął
- Jezu, przyjechałeś i od razu psujesz mi humor... - wkurzyłam się
- Dobrze.. Tylko nie przychodź do mnie z płaczem jak cię zrani...
- On jest miły, a tak w ogóle nie chcę się z nim wiązać. Jak już mówiłam to tylko przyjaciel...
- Alex, jestem facetem, wiem jacy oni są! - wrzasnął
- Taa, cokowiek... - mruknęłam - A tak w ogóle to gdzie są rodzice?
- A no tak... Tata zaskoczył mamę i wyjechali na miesiąc nad morze.
- Co?! - krzyknęłam tak głośno, że pewnie cały świat to usłyszał
- Nie wrzeszcz... Miałem się tobą opiekować, ale wiesz... - przerwał
- Co wiem? - byłam zdezorientowana
- No, bo znalazłem dziewczynę i muszę jej poświęcać czas... Będę czasami zaglądał. Może raz w tygodniu. - powiedział jakby skrępowany
- Czyli, że zostaję tutaj sama na caluteńki miesiąc? - próbowałam ukryć uśmiech
- Tak, tylko nie rób nic głupiego... Rodzice zostawili ci pieniądze na lodówce. Jakby coś się stało to dzwoń. - miał już wychodzić, ale go zatrzymałam
- A ty gdzie idziesz?
- Zaczynamy to całe "sama w domu" od teraz. - powiedział po czym wyszedł

Byłam szczęśliwa na maxa! "Chyba zrobię nockę dla dwóch dziewczyn i dwóch chłopaków" - pomyślałam. Domyślacie się kogo zaproszę? Podpowiedź: Chłopak, z którym byłam na "randce", chłopak, o którym gadałam na tej randce + przyjaciółki, z którymi siedzę przy stole na stołówce. "Będzie zajebiście" - pomyślałam znowu.

~~~
Wyszłam z łazienki już ubrana w piżamę, aż usłyszłałam dzwięk sms'a.

Od: Nieznany
Cześć. Śpisz?

Hmm.. Kto to może być?

Do: Nieznany
Heey. Kim jesteś? :>

Od: Nieznany
Justin Bieber, słońce ;*

Poczułam motylki w brzuchu, nie wiem dlaczego. Pierwszy raz tak reaguję na chłopaka. Zapisałam Justin'a w moim telefonie, a potem usłyszałam pukanie do drzwi.
"Kto to może być o 23?" - pomyślałam.
Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi, a w nich zobaczyłam...
________________________________
Czytasz = Komentuj <3

wtorek, 20 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 2

Weszłam do łazienki, gdzie przy lustrze stała Katy, która próbowała wyczyścić sobie bluzkę z shake'a.

- Wszystko okey, Katy? - zapytałam z troską
- Jeżeli przez "okey" rozumiesz "pobrudziłam sobie swoją ulubioną bluzkę" oraz "jestem pośmiewiskiem całej szkoły" to tak, jest okey. - odpowiedziała oschle
- Dobra, ja tylko zapytałam, nie bulwersuj się...
- Przepraszam, ale przez te truskawki na mojej bluzce chyba mi odbiło.
- Wiesz, mam dla ciebie wiadom... - przerwałam - gdzie jest Miley?
- Ohh, Miley poszła, bo brzuch ją zaczął boleć..
- Ale wszystko okey?
- Tak, tak.. Ale teraz zdradź mi szczegóły tej twojej wiadomości. - zapytała podekscytowana
- No więc, Christian Beadles zaprosił mnie dzisiaj na obiad, spotkanie jest o szesnastej.
- Ale ten Christian Beadles, popularny, miły i mega przystojny chłopak?
- Tak właśnie on! - pisknęłam
- Zajebiście! - powiedziała - Wiesz już w czym pójdziesz?
- Chyba ubiorę sukienkę czy coś.
- Nie! Nie możesz pokazać, że ci zależy. Uwierz mi, znam się na facetach. Zgrywasz niedostępną, a oni są bardziej ciekawi.
- Dobry pomysł! Więc przyjdziesz do mnie o 15:00? Wybierzesz mi coś, w co mogę się ubrać.
- Jasne, że tak. Ale teraz chodź, bo spóźnimy się na angielski! - pociągnęła mnie za rękę

Angielski ciągnął się w nieskończoność, ale wkońcu zadzwonił dzwonek na przerwę i jak najprędzej chciałam się uwolnić ze szkoły. Pobiegłam do mojej szafki i wrzuciłam tam książki, wyjęłam moją czarną kurtkę i wybiegłam ze szkoły. Znając moje szczęście oczywiście padało, więc byłam cała mokra. Spojrzałam na zegarek - 13:30 - a więc zdążę pewnie jeszcze coś zjeść. Szłam, aż nagle usłyszałam klakson. Obróciłam się i zobaczyłam białe ferrari. Nieznajomy odsunął okno w dół:

- Co taka ślicznotka robi sama na deszczu? - zapytał, a ja się zarumieniłam
- Idę, jak chyba widać.
- Może cię podwieźć? - zapytał i posłał mi piękny uśmiech. Podeszłam bliżej i wtedy zrozumiałam, że to ten chłopak ze szkoły, Justin Bieber.
- Umm.. Oczywiście, jeżeli nie sprawi ci to problemu - powiedziałam po czym wsiadłam do samochodu.
- A tak w ogóle to jestem Justin Bieber - podał mi rękę i uśmiechnął się
- Tak wiem, chodzimy razem do szkoły, ja jestem Alex Jones - odwzajemniłam gest
- Serio? Jakim cudem cię nie zauważyłem? - zapytał wyraźnie zdziwiony i odpalił samochód
- Nie wiem, może to przez to, że tak często nie ma cię w szkole - wzruszyłam ramionami
- Na jakiej ulicy mieszkasz?
- Mieszkam na George Street 120
- Kiedy się tam przeprowadziłaś? - zapytał się i ruszył
- Jakieś dwa tygodnie temu.
- Jestem chyba ślepy, bo ja mieszkam na Geroge Street 122 - powiedział wyraźnie zdziwiony tym faktem
- A więc jesteśmy sąsiadami. - zachichotałam
- To super, wreszcie będę miał z kim pogadać.
- A nie masz Chris'a? - zapytałam
- Beadles? On mieszka za daleko. - westchnął
- Aha, ale chyba go lubisz, co nie?
- Lubię, on jest moim jedynym przyjacielem.
- Serio masz tylko jednego przyjaciela?
- Tak, wiem to dziwne.
- Taka fajna osoba jak ty i tylko jeden przyjaciel, to niebywałe. - zaśmiałam się
- Dziękuję - posłał mi swój uśmiech za milion dolarów.

Samochód się zatrzymał, a ja porzegnałam się z Justinem. Gdy już miałam zamknąć za sobą drzwi on mnie zatrzymał i wysiadł z samochodu.

- Umm. Alex, mógłbym dostać twój numer? - zapytał niewinnie
- Jasne - 7786914453 - powiedziałam z uśmiechem
- Hahaha! - zaczął się śmiać
- Z czego się śmiejesz? - zapytałam zdezorientowana
- W twoim numerze jest '69' - przestał się śmiać, ale nadal chichotał
- Ale to dojrzałe, Bieber - uśmiechnęłam się
- Cały ja, Jones - odwzajemnił uśmiech
- Dobra, ja muszę lecieć - przytuliłam go, a on po chwili zdezorientowania odwzajemnił to
- Nikt nie przytulał mnie od 2 lat - powiedział ze smutkiem
- Dlaczego? - spytałam z troską
- Nie chcę o tym gadać, pa - westchnął po czym odszedł

Dobra, to było dziwne. Ciekawe czym mnie dzień jeszcze zaskoczy...
____________________________
Czytasz = Komentuj 


ROZDZIAŁ 1

- Alex! Wstawaj, bo się do szkoły spóźnisz! - krzyknęła moja mama jednocześnie mnie przy tym szturchając.
- Dobra, wstaję... - mruknęłam i zakryłam się kołdrą.
- Alex Anne Jones, masz natychmiast wstać, albo zabiorę ci komórkę.
- Okej! - wydałam z siebie ryk frustracji, po czym wstałam.
- No, wiedziałam, że to na ciebie podziała. - powiedziała mama, a kiedy miała już wyjść z pokoju ja się odezwałam:
- Mamo, a tak w ogóle to która godzina?
- 9:10
- Co?! - krzyknęłam zaskoczona.
- Właśnie to. Budziłam cię z 20 minut... - powiedziała znudzona mama po czym wyszła z pokoju.


Wstałam z łóżka i zaczęłam się szykować. Umyłam włosy, wysuszyłam je i zostawiłam w swoich naturalnych falach. Ubrałam TO i zeszłam na dół. W trakcie schodzenia po schodach dostałam sms'a.


Od: Katy :*
Czekam przed twoim domem.


Zeszłam po schodach, pożegnałam się z mamą i wybiegłam z domu. Przed moim domem czekała już Katy, moja najlepsza przyjaciółka. 


- Hej kochana - przywitała mnie buziakiem w policzek.
- Siemka, co tam? - zapytałam idąc w stronę szkoły.
- A nawet spoko ale, mama się mnie czepiała, że mam za ostry makijaż... - jęknęła.
- Oj tam, oj tam. - powiedziałam i zachichotałam.
Katy miała zawsze jakiś problem ze swoją mamą. Całe szczęście, że ja go nie posiadałam.

Całą drogę do szkoły gadałyśmy o wszystkim i o niczym, ale w końcu po 10 minutach drogi doszłyśmy do szkoły. Spojrzałam na swojego Iphone'a - 9:40 - "mamy jeszcze dużo czasu" - pomyślałam.

- Wiesz, jest dopiero 9:40 - oznajmiłam - mamy jeszcze 20 minut, chodźmy coś zjeść.
- Tak, to dobry pomysł, umieram z głodu. - powiedziała Katy i pogłaskała się po burczącym brzuchu.

Doszłyśmy na stołówkę.. Przy stole czekała na nas już Miley.

- Hej Miley! - krzyknęłyśmy razem.
- Cześć skarby. - odezwała się Miley wstając i przytulając nas.
- Poczekajcie, idę coś zamówić, - powiedziała Katy biorąc kasę - co chcesz Alex? - zapytała.
- Ja, umm, wystarczy tylko jabłko - uśmiechnęłam się

Katy poszła po jedzenie i w tej chwili na stołówkę weszły trzy najwredniejsze suki pod słońcem... zgadza się, to Victoria, Holly i Casie. W sumie Casie nie jest taka zła, ale suka to suka. Patrzałam na nie z Miley, szły w naszą stronę - zamarłam. Akurat Katy wracała z moim jabłkiem i z dwoma truskawkowymi shake'ami. Zgadnijcie co suka numer jeden zrobiła. Uderzyła w tacę od dołu, a shaki rozlały się na biedną Katy. Wszyscy zaczęli się śmiać, a Katy uciekła do łazienki. Miley pobiegła za nią, a ja zostałam.

- A ty co? - zapytała różowo włosa.
- Co.. co ja? - jąkałam się
- Hahaha - wybuchły wszystkie śmiechem - chodzi o to, że nie pobiegłaś za swoimi koleżankami, kiedy miałaś to zrobić, idiotko - odparła tleniona blondynka - Holly.
- Nie będę biegała na obcasach, latarnico. - nie wiem dlaczego to powiedziałam, ale zawsze miałam niewyparzoną buzię.
- Coś ty powiedziała?! - wydarła się.

Nabrałam odwagi i odpowiedziałam jej:

- To co słyszałaś.
- Pożałujesz - kopnęła mnie w piszczel, a ja w momencie upadłam na ziemię.
- Oszalałaś?!
- Być może, ale to nauczy cię, że z nami się nie zadziera. - kopnęła mnie w brzuch Victoria.

Byłam obolała. Kopały mnie na oczach całej szkoły, a nikt się nie odezwał.
Nagle na stołówkę wszedł ten popularny chłopak - Christian Beadles. Gdy tylko zobaczył całą sytuację, podbiegł do nas i odezwał się do dziewczyn.

- Co wy do cholery robicie tej biednej dziewczynie?!
- Dostała nauczkę - zaśmiały się przybijając sobie piątki
- Lepiej uciekajcie, bo to się źle skończy. - Chris bronił mnie dalej

Dziewczyny szybko wyszły ze stołówki, a Chris rozglądnął się dookoła i powiedział:
- A wy na co się gapicie?
Wszyscy w momencie się obrócili, a Christian podniósł mnie i wyniósł na korytarz przed stołówkę. Niósł mnie w stronę pielęgniarki.

- Dam radę sama iść, Christian.
- Dobrze, więc cię puszczę, - opowiedział puszczając mnie i  zastanawiając się nad czymś - a tak w ogóle to skąd wiesz jak się nazywam?
- Ahh, przecież jesteś popularny w tej szkole. - odpowiedziałam, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
- Nie no, bez przesady, chodźmy zaprowadzę cię do pielęgniarki. - powiedział obejmując mnie w talii.
- Nie trzeba, poradzę sobie sama.
- No to może dasz się zaprosić na obiad? - zapytał z uśmiechem
- Jasne, czemu nie. - uśmiechnęłam się.
- No to umówieni? Może o 16?

- Okey, pasuje mi - odpowiedziałam z uśmiechem, po czym poszłam do łazienki pomóc Miley i Katy. No właśnie, totalnie o nich zapomniałam...
_____________________________
Czytasz = Komentuj