Nie będę kontynuowała bloga, ponieważ sądzę, że nikt go nie czyta.. Nikt prawie nie komentuje. Oczywiście osobom, które to robią bardzo jestem wdzięczna, bo komentarze bardzo motywują do pracy :)
Proszę, rozsyłajcie bloga wszystkim, dziękuję!
PS: Jeżeli czytasz, to proszę, komentuj ;)
PS2: ZMIENIAM GŁÓWNĄ BOHATERKĘ - ALEX - NA SELENĘ GOMEZ!
TWITTER: @DameAlexBieber
E-MAIL: amuzylowska@gmail.com
GG: 22086195
Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi, a w nich zobaczyłam Justina. Szczerze zdziwiło mnie to. A co jakby moi rodzice byli w domu? A może on wiedział, że wyjechali i że nikogo nie ma w domu? Pytania zasypały mi głowę, aż w końcu się otrząsnęłam i ujrzałam Justina, który czekał na cokolwiek z mojej strony. Wpuściłam go do domu, a on rozebrał buty.
- Justin co ty tutaj robisz i skąd wiedziałeś, że moich rodziców nie ma w domu? - zapytałam
- Wiesz.. jak chcesz to mogę iść... - posmutniał
- Nie! - krzyknęłam - To znaczy, możesz zostać - zarumieniłam się, Justin tylko zachichotał
- Masz jakieś horrory?
- Mam, ale będę się bała później zasnąć - powiedziałam. Justin posłał mi bezczelny uśmieszek
- No to mam pomysł. Może film obejrzymy u mnie i zostaniesz na noc? - spytał z nutką nadzieji
- No nie wiem, Justin. - pokręciłam głową
- No prooooszę? - zrobił chyba - według mnie - najsłodszą minę świata, nie mogłam się nie zgodzić
- No dobra, zgadzam się, ale...- przerwałam - jestem w piżamie, a nie chce ci się na mnie czekać
- No to weź jakieś ubrania na jutro i przejdziesz się w piżamie te kilka metrów.. - powiedział
- Ale co jak sąsiedzi mnie zobaczą?
- Walić ich! - zaśmiał się, a po chwili ja też zaczęłam
Wzięłam ubrania na jutro do mojej torby, wyszłam z domu i zakluczyłam go. Miałam już iść kiedy Justin niespodziewanie wziął mnie na ręce.
- Justin! Puszczaj, jestem ciężka! - krzyczałam i próbowałam się wyrwać
- Nie ruszaj się, bo mi wypadniesz. - przestałam się wyrywać w trosce o swoje bezpieczeństwo
Doszliśmy do domu Justina. Odłożył mnie na ziemię i otworzył drzwi. Gdy tylko weszłam do środka niespodziewanie z ust wymsknęło mi się ciche "wow". Justin uśmiechnął się patrząc na mnie i zapalił światło. Jego dom był cudowny. Zaczął mnie oprowadzać po domu:
- Salon
- Łazienka #1
- Łazienka #2
- Sypialnia
- Kuchnia i Jadalnia
- Basen
Było jeszcze wiele, wiele innych pomieszczeń, ale było za mało czasu na zwiedzanie. Wkońcu przyszliśmy tu oglądać horror. Przygotowaliśmy popcorn, usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy film. Gdy leciały napisy początkowe, Justin zapytał mnie:
- Boisz się horrorów?
- Bardzo, ale z tobą nie - uśmiechnęłam się
- Ze mną nie musisz się niczego bać - objął mnie niepewnie i pocałował w czoło.
- Wiem, że nie mam się czego bać. Sądzę, że mnie obronisz - wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
Przez cały film przytulałam się do Justina, a właściwie prawie cały, ponieważ zasnęłam w połowie. Mam tak zawsze, gdy coś, a raczej ktoś na kim leżę jest wygodny.
*RANO*
Obudziłam się w łóżku w sypialni Justina, ale jego w nim nie zastałam. Wstałam i zeszłam na dół w celu poszukania go. Poszłam sprawdzić do salonu i okazało się, że tam właśnie leżał i przeciągał się lekko. "Chyba się obudził" - pomyślałam. Podeszłam do niego i usiadłam na skraju łóżka.
- Cześć, Justin - pocałowałam go w policzek, a on w momencie wstał. Zachichotałam
- Witaj, księżniczko - przytulił mnie do siebie
- Od kiedy się tak nazywam? - wyrwałam się z jego uścisku rozbawiona
- Od teraz - uśmiechnął się i popatrzał mi w oczy
Patrzeliśmy się na siebie przez kilka sekund, a potem Justin zaczął się do mnie zbliżać i co chwilę zerkał na moje usta. Ja robiłam to samo. Byliśmy już niebezpiecznie blisko, aż nagle...
___________________________________________________________________________
Przepraszam, że rozdział krótki i beznadziejny, ale nie miałam weny :/ Następny postaram się zrobić długi, ale nic nie obiecuję :>
CZYTASZ = KOMENTUJ <3
Siedziałam na twitterze i czekałam na Katy, która miała mi pomóc przygotować się do randki (jeżeli można to tak nazwać). Właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi, więc zbiegłam po schodach i otwarłam drzwi. Ujrzałam w nich Katy.
- Cześć Kat - przywitałam ją i wskazałam gestem ręki, żeby weszła do domu
- Podekscytowana? - zapytała
- Tak, ale chyba ty bardziej... - przewróciłam oczami
Poszłyśmy w kierunku mojego pokoju. Katy zaczęła wybierać ciuchy na randkę. Ja w tym czasie zaczęłam malować paznokcie.
- A może ubierzesz to? - wskazała na czarne spodnie ze skóry, czarne buty na obcasie i jasno beżowy sweterek.
- Dziękuję! - pisknęłam zachwycona i rzuciłam jej się w ramiona.
- Proszę kochanie - puściła mi oczko
~~~
Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam godzinę - 15:55 - byłam już gotowa, Katy już poszła, więc wystarczyło tylko ubrać buty. Usłyszałam dźwięk sms'a.
Od: Nieznany
Siemka, tu Chris, zapomniałaś mi podać numer telefonu, więc wziąłem od twojej koleżanki Miley. Czekam na ciebie przed twoim domem.
Zapisałam Chris'a w telefonie jako po prostu "Christian", ubrałam buty i wyszłam z domu.
Wyglądałam TAK.
- Cześć Christian! - przywitałam go buziakiem w policzek
- Siemka, wyglądasz zabójczo. - uśmiechnął się
- Dziękuję, ty również. - odwzajemniłam uśmiech
- To jak, gotowa?
- Oczywiście, że tak.
Podeszliśmy do jego auta, on jak przystało na dżentelmena otworzył mi drzwi od strony pasażera. Następnie okrążył auto i usiadł na miejscu kierowcy. Jechaliśmy przez nie więcej niż 10 minut i rozmawialiśmy o szkole i o innych rzeczach.
Dojechaliśmy do restauracji. Otworzył przede mną drzwi i usiedliśmy przy stoliku.
Po chwili kelnerka przyniosła nam MENU.
- Co chcesz do jedzenia? - spytał mnie
- Ja chyba wezmę spaghetti.
- To ja też.
- A do picia? - zapytał po chwili
- Wezmę wodę.
- Ja wezmę colę.
Przyszła kelnerka, żeby złożyć zamówienie.
- Na co państwo ma dzisiaj ochotę? - zapytała niska brunetka
- Ja poproszę Spaghetti, a do picia wodę.
- Mhm, a pan?
- Ja też Spaghetti, a do picia poproszę coca-colę.
Kelnerka odeszła. Więc postanowiłam poruszyć jakikolwiek temat, żeby nie pomyślał, że jestem jakąś nudziarą.
- Christian?
- Hmm?
- Czemu twój przyjaciel Justin jest taki ponury?
- Umm, skąd znasz Justina? - zapytał zdziwiony
- Ohh, Justina znałam tylko z widzenia w szkole, ale wczoraj poznałam go lepiej. - powiedziałam
- Jak to poznałaś go lepiej, przecież nie było go w szkole...
- Justin podwiózł mnie do domu, bo bardzo padało.
- Aha, okey.
- Emm... No więc, dlaczego taki smutny jest?
- Nie wiem, nie gadał mi nic. - wzruszył ramionami
- No wiesz, bo... Przytuliłam Justina na pożegnanie i on powiedział, że nikt nie przytulał, go od 2 lat, a ja się spytałam "dlaczego", a on posmutniał nagle...
- Umm, chyba wiem o co chodzi.. ale nie mogę ci tego powiedzieć, to bardzo trudny temat dla niego. Może jak lepiej się poznacie to o wszystkim ci opowie.
Kelnerka przyniosła nasze zamówienia, a my zaczęliśmy jeść.
Jedliśmy w ciszy, ale nie była to niezręczna cisza, a wręcz przeciwnie, była ona bardzo komfortowa. Gdy zdjedliśmy Christian zapłacił i wyszliśmy z restauracji.
Natępnie zawiózł mnie do domu.
~~~
- Wróciłam! - weszłam do domu i zdjęłam buty
- Ja też, siostrzyczko - zobaczyłam biegnącego w moją stronę Tyson'a. Objął mnie w talii, podniósł i zakręcił dookoła.
- Wow, skąd się tu wziąłeś? - zapytałam zdziwiona i jednoczeście szczęśliwa
- Tak, ciebie też miło widzieć...
- Oj no nie smuć się już. - pocałowałam go w policzek
- Skąd wróciłaś? - spytał mnie Tyson
- Byłam na obiedzie z kolegą... - mruknęłam bardzo cicho, wiedziałam, że nie będzie zadowolony z tego faktu.
- KOLEGA - podkreślił to słowo
- Tak to tylko kolega...
- Z kolegą nie chodzi się na randki. - syknął
- Jezu, przyjechałeś i od razu psujesz mi humor... - wkurzyłam się
- Dobrze.. Tylko nie przychodź do mnie z płaczem jak cię zrani...
- On jest miły, a tak w ogóle nie chcę się z nim wiązać. Jak już mówiłam to tylko przyjaciel...
- Alex, jestem facetem, wiem jacy oni są! - wrzasnął
- Taa, cokowiek... - mruknęłam - A tak w ogóle to gdzie są rodzice?
- A no tak... Tata zaskoczył mamę i wyjechali na miesiąc nad morze.
- Co?! - krzyknęłam tak głośno, że pewnie cały świat to usłyszał
- Nie wrzeszcz... Miałem się tobą opiekować, ale wiesz... - przerwał
- Co wiem? - byłam zdezorientowana
- No, bo znalazłem dziewczynę i muszę jej poświęcać czas... Będę czasami zaglądał. Może raz w tygodniu. - powiedział jakby skrępowany
- Czyli, że zostaję tutaj sama na caluteńki miesiąc? - próbowałam ukryć uśmiech
- Tak, tylko nie rób nic głupiego... Rodzice zostawili ci pieniądze na lodówce. Jakby coś się stało to dzwoń. - miał już wychodzić, ale go zatrzymałam
- A ty gdzie idziesz?
- Zaczynamy to całe "sama w domu" od teraz. - powiedział po czym wyszedł
Byłam szczęśliwa na maxa! "Chyba zrobię nockę dla dwóch dziewczyn i dwóch chłopaków" - pomyślałam. Domyślacie się kogo zaproszę? Podpowiedź: Chłopak, z którym byłam na "randce", chłopak, o którym gadałam na tej randce + przyjaciółki, z którymi siedzę przy stole na stołówce. "Będzie zajebiście" - pomyślałam znowu.
~~~
Wyszłam z łazienki już ubrana w piżamę, aż usłyszłałam dzwięk sms'a.
Od: Nieznany
Cześć. Śpisz?
Hmm.. Kto to może być?
Do: Nieznany
Heey. Kim jesteś? :>
Od: Nieznany
Justin Bieber, słońce ;*
Poczułam motylki w brzuchu, nie wiem dlaczego. Pierwszy raz tak reaguję na chłopaka. Zapisałam Justin'a w moim telefonie, a potem usłyszałam pukanie do drzwi.
"Kto to może być o 23?" - pomyślałam.
Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi, a w nich zobaczyłam...
________________________________
Czytasz = Komentuj <3
Weszłam do łazienki, gdzie przy lustrze stała Katy, która próbowała wyczyścić sobie bluzkę z shake'a.
- Wszystko okey, Katy? - zapytałam z troską
- Jeżeli przez "okey" rozumiesz "pobrudziłam sobie swoją ulubioną bluzkę" oraz "jestem pośmiewiskiem całej szkoły" to tak, jest okey. - odpowiedziała oschle
- Dobra, ja tylko zapytałam, nie bulwersuj się...
- Przepraszam, ale przez te truskawki na mojej bluzce chyba mi odbiło.
- Wiesz, mam dla ciebie wiadom... - przerwałam - gdzie jest Miley?
- Ohh, Miley poszła, bo brzuch ją zaczął boleć..
- Ale wszystko okey?
- Tak, tak.. Ale teraz zdradź mi szczegóły tej twojej wiadomości. - zapytała podekscytowana
- No więc, Christian Beadles zaprosił mnie dzisiaj na obiad, spotkanie jest o szesnastej.
- Ale ten Christian Beadles, popularny, miły i mega przystojny chłopak?
- Tak właśnie on! - pisknęłam
- Zajebiście! - powiedziała - Wiesz już w czym pójdziesz?
- Chyba ubiorę sukienkę czy coś.
- Nie! Nie możesz pokazać, że ci zależy. Uwierz mi, znam się na facetach. Zgrywasz niedostępną, a oni są bardziej ciekawi.
- Dobry pomysł! Więc przyjdziesz do mnie o 15:00? Wybierzesz mi coś, w co mogę się ubrać.
- Jasne, że tak. Ale teraz chodź, bo spóźnimy się na angielski! - pociągnęła mnie za rękę
Angielski ciągnął się w nieskończoność, ale wkońcu zadzwonił dzwonek na przerwę i jak najprędzej chciałam się uwolnić ze szkoły. Pobiegłam do mojej szafki i wrzuciłam tam książki, wyjęłam moją czarną kurtkę i wybiegłam ze szkoły. Znając moje szczęście oczywiście padało, więc byłam cała mokra. Spojrzałam na zegarek - 13:30 - a więc zdążę pewnie jeszcze coś zjeść. Szłam, aż nagle usłyszałam klakson. Obróciłam się i zobaczyłam białe ferrari. Nieznajomy odsunął okno w dół:
- Co taka ślicznotka robi sama na deszczu? - zapytał, a ja się zarumieniłam
- Idę, jak chyba widać.
- Może cię podwieźć? - zapytał i posłał mi piękny uśmiech. Podeszłam bliżej i wtedy zrozumiałam, że to ten chłopak ze szkoły, Justin Bieber.
- Umm.. Oczywiście, jeżeli nie sprawi ci to problemu - powiedziałam po czym wsiadłam do samochodu.
- A tak w ogóle to jestem Justin Bieber - podał mi rękę i uśmiechnął się
- Tak wiem, chodzimy razem do szkoły, ja jestem Alex Jones - odwzajemniłam gest
- Serio? Jakim cudem cię nie zauważyłem? - zapytał wyraźnie zdziwiony i odpalił samochód
- Nie wiem, może to przez to, że tak często nie ma cię w szkole - wzruszyłam ramionami
- Na jakiej ulicy mieszkasz?
- Mieszkam na George Street 120
- Kiedy się tam przeprowadziłaś? - zapytał się i ruszył
- Jakieś dwa tygodnie temu.
- Jestem chyba ślepy, bo ja mieszkam na Geroge Street 122 - powiedział wyraźnie zdziwiony tym faktem
- A więc jesteśmy sąsiadami. - zachichotałam
- To super, wreszcie będę miał z kim pogadać.
- A nie masz Chris'a? - zapytałam
- Beadles? On mieszka za daleko. - westchnął
- Aha, ale chyba go lubisz, co nie?
- Lubię, on jest moim jedynym przyjacielem.
- Serio masz tylko jednego przyjaciela?
- Tak, wiem to dziwne.
- Taka fajna osoba jak ty i tylko jeden przyjaciel, to niebywałe. - zaśmiałam się
- Dziękuję - posłał mi swój uśmiech za milion dolarów.
Samochód się zatrzymał, a ja porzegnałam się z Justinem. Gdy już miałam zamknąć za sobą drzwi on mnie zatrzymał i wysiadł z samochodu.
- Umm. Alex, mógłbym dostać twój numer? - zapytał niewinnie
- Jasne - 7786914453 - powiedziałam z uśmiechem
- Hahaha! - zaczął się śmiać
- Z czego się śmiejesz? - zapytałam zdezorientowana
- W twoim numerze jest '69' - przestał się śmiać, ale nadal chichotał
- Ale to dojrzałe, Bieber - uśmiechnęłam się
- Cały ja, Jones - odwzajemnił uśmiech
- Dobra, ja muszę lecieć - przytuliłam go, a on po chwili zdezorientowania odwzajemnił to
- Nikt nie przytulał mnie od 2 lat - powiedział ze smutkiem
- Dlaczego? - spytałam z troską
- Nie chcę o tym gadać, pa - westchnął po czym odszedł
Dobra, to było dziwne. Ciekawe czym mnie dzień jeszcze zaskoczy...
____________________________
Czytasz = Komentuj
- Alex! Wstawaj, bo się do szkoły spóźnisz! - krzyknęła moja mama jednocześnie mnie przy tym szturchając.
- Dobra, wstaję... - mruknęłam i zakryłam się kołdrą.
- Alex Anne Jones, masz natychmiast wstać, albo zabiorę ci komórkę.
- Okej! - wydałam z siebie ryk frustracji, po czym wstałam.
- No, wiedziałam, że to na ciebie podziała. - powiedziała mama, a kiedy miała już wyjść z pokoju ja się odezwałam:
- Mamo, a tak w ogóle to która godzina?
- 9:10
- Co?! - krzyknęłam zaskoczona.
- Właśnie to. Budziłam cię z 20 minut... - powiedziała znudzona mama po czym wyszła z pokoju.
Wstałam z łóżka i zaczęłam się szykować. Umyłam włosy, wysuszyłam je i zostawiłam w swoich naturalnych falach. Ubrałam TO i zeszłam na dół. W trakcie schodzenia po schodach dostałam sms'a.
Od: Katy :*
Czekam przed twoim domem.
Zeszłam po schodach, pożegnałam się z mamą i wybiegłam z domu. Przed moim domem czekała już Katy, moja najlepsza przyjaciółka.
- Hej kochana - przywitała mnie buziakiem w policzek.
- Siemka, co tam? - zapytałam idąc w stronę szkoły.
- A nawet spoko ale, mama się mnie czepiała, że mam za ostry makijaż... - jęknęła.
- Oj tam, oj tam. - powiedziałam i zachichotałam.
Katy miała zawsze jakiś problem ze swoją mamą. Całe szczęście, że ja go nie posiadałam.
Całą drogę do szkoły gadałyśmy o wszystkim i o niczym, ale w końcu po 10 minutach drogi doszłyśmy do szkoły. Spojrzałam na swojego Iphone'a - 9:40 - "mamy jeszcze dużo czasu" - pomyślałam.
- Wiesz, jest dopiero 9:40 - oznajmiłam - mamy jeszcze 20 minut, chodźmy coś zjeść.
- Tak, to dobry pomysł, umieram z głodu. - powiedziała Katy i pogłaskała się po burczącym brzuchu.
Doszłyśmy na stołówkę.. Przy stole czekała na nas już Miley.
- Hej Miley! - krzyknęłyśmy razem.
- Cześć skarby. - odezwała się Miley wstając i przytulając nas.
- Poczekajcie, idę coś zamówić, - powiedziała Katy biorąc kasę - co chcesz Alex? - zapytała.
- Ja, umm, wystarczy tylko jabłko - uśmiechnęłam się
Katy poszła po jedzenie i w tej chwili na stołówkę weszły trzy najwredniejsze suki pod słońcem... zgadza się, to Victoria, Holly i Casie. W sumie Casie nie jest taka zła, ale suka to suka. Patrzałam na nie z Miley, szły w naszą stronę - zamarłam. Akurat Katy wracała z moim jabłkiem i z dwoma truskawkowymi shake'ami. Zgadnijcie co suka numer jeden zrobiła. Uderzyła w tacę od dołu, a shaki rozlały się na biedną Katy. Wszyscy zaczęli się śmiać, a Katy uciekła do łazienki. Miley pobiegła za nią, a ja zostałam.
- A ty co? - zapytała różowo włosa.
- Co.. co ja? - jąkałam się
- Hahaha - wybuchły wszystkie śmiechem - chodzi o to, że nie pobiegłaś za swoimi koleżankami, kiedy miałaś to zrobić, idiotko - odparła tleniona blondynka - Holly.
- Nie będę biegała na obcasach, latarnico. - nie wiem dlaczego to powiedziałam, ale zawsze miałam niewyparzoną buzię.
- Coś ty powiedziała?! - wydarła się.
Nabrałam odwagi i odpowiedziałam jej:
- To co słyszałaś.
- Pożałujesz - kopnęła mnie w piszczel, a ja w momencie upadłam na ziemię.
- Oszalałaś?!
- Być może, ale to nauczy cię, że z nami się nie zadziera. - kopnęła mnie w brzuch Victoria.
Byłam obolała. Kopały mnie na oczach całej szkoły, a nikt się nie odezwał.
Nagle na stołówkę wszedł ten popularny chłopak - Christian Beadles. Gdy tylko zobaczył całą sytuację, podbiegł do nas i odezwał się do dziewczyn.
- Co wy do cholery robicie tej biednej dziewczynie?!
- Dostała nauczkę - zaśmiały się przybijając sobie piątki
- Lepiej uciekajcie, bo to się źle skończy. - Chris bronił mnie dalej
Dziewczyny szybko wyszły ze stołówki, a Chris rozglądnął się dookoła i powiedział:
- A wy na co się gapicie?
Wszyscy w momencie się obrócili, a Christian podniósł mnie i wyniósł na korytarz przed stołówkę. Niósł mnie w stronę pielęgniarki.
- Dam radę sama iść, Christian.
- Dobrze, więc cię puszczę, - opowiedział puszczając mnie i zastanawiając się nad czymś - a tak w ogóle to skąd wiesz jak się nazywam?
- Ahh, przecież jesteś popularny w tej szkole. - odpowiedziałam, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
- Nie no, bez przesady, chodźmy zaprowadzę cię do pielęgniarki. - powiedział obejmując mnie w talii.
- Nie trzeba, poradzę sobie sama.
- No to może dasz się zaprosić na obiad? - zapytał z uśmiechem
- Jasne, czemu nie. - uśmiechnęłam się.
- No to umówieni? Może o 16?
- Okey, pasuje mi - odpowiedziałam z uśmiechem, po czym poszłam do łazienki pomóc Miley i Katy. No właśnie, totalnie o nich zapomniałam...
_____________________________
Czytasz = Komentuj