środa, 21 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 4

Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi, a w nich zobaczyłam Justina. Szczerze zdziwiło mnie to. A co jakby moi rodzice byli w domu? A może on wiedział, że wyjechali i że nikogo nie ma w domu? Pytania zasypały mi głowę, aż w końcu się otrząsnęłam i ujrzałam Justina, który czekał na cokolwiek z mojej strony. Wpuściłam go do domu, a on rozebrał buty.

- Justin co ty tutaj robisz i skąd wiedziałeś, że moich rodziców nie ma w domu? - zapytałam
- Wiesz.. jak chcesz to mogę iść... - posmutniał
- Nie! - krzyknęłam - To znaczy, możesz zostać - zarumieniłam się, Justin tylko zachichotał
- Masz jakieś horrory?
- Mam, ale będę się bała później zasnąć - powiedziałam. Justin posłał mi bezczelny uśmieszek
- No to mam pomysł. Może film obejrzymy u mnie i zostaniesz na noc? - spytał z nutką nadzieji
- No nie wiem, Justin. - pokręciłam głową
- No prooooszę? - zrobił chyba - według mnie - najsłodszą minę świata, nie mogłam się nie zgodzić
- No dobra, zgadzam się, ale...- przerwałam - jestem w piżamie, a nie chce ci się na mnie czekać
- No to weź jakieś ubrania na jutro i przejdziesz się w piżamie te kilka metrów.. - powiedział
- Ale co jak sąsiedzi mnie zobaczą?
- Walić ich! - zaśmiał się, a po chwili ja też zaczęłam

Wzięłam ubrania na jutro do mojej torby, wyszłam z domu i zakluczyłam go. Miałam już iść kiedy Justin niespodziewanie wziął mnie na ręce.

- Justin! Puszczaj, jestem ciężka! - krzyczałam i próbowałam się wyrwać
- Nie ruszaj się, bo mi wypadniesz. - przestałam się wyrywać w trosce o swoje bezpieczeństwo

Doszliśmy do domu Justina. Odłożył mnie na ziemię i otworzył drzwi. Gdy tylko weszłam do środka niespodziewanie z ust wymsknęło mi się ciche "wow". Justin uśmiechnął się patrząc na mnie i zapalił światło. Jego dom był cudowny. Zaczął mnie oprowadzać po domu:
Salon
Łazienka #1
Łazienka #2
Sypialnia
Kuchnia i Jadalnia
Basen
Było jeszcze wiele, wiele innych pomieszczeń, ale było za mało czasu na zwiedzanie. Wkońcu przyszliśmy tu oglądać horror. Przygotowaliśmy popcorn, usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy film. Gdy leciały napisy początkowe, Justin zapytał mnie:

- Boisz się horrorów?
- Bardzo, ale z tobą nie - uśmiechnęłam się
- Ze mną nie musisz się niczego bać - objął mnie niepewnie i pocałował w czoło.
- Wiem, że nie mam się czego bać. Sądzę, że mnie obronisz - wtuliłam się w jego klatkę piersiową.

Przez cały film przytulałam się do Justina, a właściwie prawie cały, ponieważ zasnęłam w połowie. Mam tak zawsze, gdy coś, a raczej ktoś na kim leżę jest wygodny.

*RANO*

Obudziłam się w łóżku w sypialni Justina, ale jego w nim nie zastałam. Wstałam i zeszłam na dół w celu poszukania go. Poszłam sprawdzić do salonu i okazało się, że tam właśnie leżał i przeciągał się lekko. "Chyba się obudził" - pomyślałam. Podeszłam do niego i usiadłam na skraju łóżka.

- Cześć, Justin - pocałowałam go w policzek, a on w momencie wstał. Zachichotałam
- Witaj, księżniczko - przytulił mnie do siebie
- Od kiedy się tak nazywam? - wyrwałam się z jego uścisku rozbawiona
- Od teraz - uśmiechnął się i popatrzał mi w oczy

Patrzeliśmy się na siebie przez kilka sekund, a potem Justin zaczął się do mnie zbliżać i co chwilę zerkał na moje usta. Ja robiłam to samo. Byliśmy już niebezpiecznie blisko, aż nagle...
___________________________________________________________________________
Przepraszam, że rozdział krótki i beznadziejny, ale nie miałam weny :/ Następny postaram się zrobić długi, ale nic nie obiecuję :>
CZYTASZ = KOMENTUJ <3

2 komentarze: