Siedziałam na twitterze i czekałam na Katy, która miała mi pomóc przygotować się do randki (jeżeli można to tak nazwać). Właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi, więc zbiegłam po schodach i otwarłam drzwi. Ujrzałam w nich Katy.
- Cześć Kat - przywitałam ją i wskazałam gestem ręki, żeby weszła do domu
- Podekscytowana? - zapytała
- Tak, ale chyba ty bardziej... - przewróciłam oczami
Poszłyśmy w kierunku mojego pokoju. Katy zaczęła wybierać ciuchy na randkę. Ja w tym czasie zaczęłam malować paznokcie.
- A może ubierzesz to? - wskazała na czarne spodnie ze skóry, czarne buty na obcasie i jasno beżowy sweterek.
- Dziękuję! - pisknęłam zachwycona i rzuciłam jej się w ramiona.
- Proszę kochanie - puściła mi oczko
~~~
Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam godzinę - 15:55 - byłam już gotowa, Katy już poszła, więc wystarczyło tylko ubrać buty. Usłyszałam dźwięk sms'a.
Od: Nieznany
Siemka, tu Chris, zapomniałaś mi podać numer telefonu, więc wziąłem od twojej koleżanki Miley. Czekam na ciebie przed twoim domem.
Zapisałam Chris'a w telefonie jako po prostu "Christian", ubrałam buty i wyszłam z domu.
Wyglądałam TAK.
- Cześć Christian! - przywitałam go buziakiem w policzek
- Siemka, wyglądasz zabójczo. - uśmiechnął się
- Dziękuję, ty również. - odwzajemniłam uśmiech
- To jak, gotowa?
- Oczywiście, że tak.
Podeszliśmy do jego auta, on jak przystało na dżentelmena otworzył mi drzwi od strony pasażera. Następnie okrążył auto i usiadł na miejscu kierowcy. Jechaliśmy przez nie więcej niż 10 minut i rozmawialiśmy o szkole i o innych rzeczach.
Dojechaliśmy do restauracji. Otworzył przede mną drzwi i usiedliśmy przy stoliku.
Po chwili kelnerka przyniosła nam MENU.
- Co chcesz do jedzenia? - spytał mnie
- Ja chyba wezmę spaghetti.
- To ja też.
- A do picia? - zapytał po chwili
- Wezmę wodę.
- Ja wezmę colę.
Przyszła kelnerka, żeby złożyć zamówienie.
- Na co państwo ma dzisiaj ochotę? - zapytała niska brunetka
- Ja poproszę Spaghetti, a do picia wodę.
- Mhm, a pan?
- Ja też Spaghetti, a do picia poproszę coca-colę.
Kelnerka odeszła. Więc postanowiłam poruszyć jakikolwiek temat, żeby nie pomyślał, że jestem jakąś nudziarą.
- Christian?
- Hmm?
- Czemu twój przyjaciel Justin jest taki ponury?
- Umm, skąd znasz Justina? - zapytał zdziwiony
- Ohh, Justina znałam tylko z widzenia w szkole, ale wczoraj poznałam go lepiej. - powiedziałam
- Jak to poznałaś go lepiej, przecież nie było go w szkole...
- Justin podwiózł mnie do domu, bo bardzo padało.
- Aha, okey.
- Emm... No więc, dlaczego taki smutny jest?
- Nie wiem, nie gadał mi nic. - wzruszył ramionami
- No wiesz, bo... Przytuliłam Justina na pożegnanie i on powiedział, że nikt nie przytulał, go od 2 lat, a ja się spytałam "dlaczego", a on posmutniał nagle...
- Umm, chyba wiem o co chodzi.. ale nie mogę ci tego powiedzieć, to bardzo trudny temat dla niego. Może jak lepiej się poznacie to o wszystkim ci opowie.
Kelnerka przyniosła nasze zamówienia, a my zaczęliśmy jeść.
Jedliśmy w ciszy, ale nie była to niezręczna cisza, a wręcz przeciwnie, była ona bardzo komfortowa. Gdy zdjedliśmy Christian zapłacił i wyszliśmy z restauracji.
Natępnie zawiózł mnie do domu.
~~~
- Wróciłam! - weszłam do domu i zdjęłam buty
- Ja też, siostrzyczko - zobaczyłam biegnącego w moją stronę Tyson'a. Objął mnie w talii, podniósł i zakręcił dookoła.
- Wow, skąd się tu wziąłeś? - zapytałam zdziwiona i jednoczeście szczęśliwa
- Tak, ciebie też miło widzieć...
- Oj no nie smuć się już. - pocałowałam go w policzek
- Skąd wróciłaś? - spytał mnie Tyson
- Byłam na obiedzie z kolegą... - mruknęłam bardzo cicho, wiedziałam, że nie będzie zadowolony z tego faktu.
- KOLEGA - podkreślił to słowo
- Tak to tylko kolega...
- Z kolegą nie chodzi się na randki. - syknął
- Jezu, przyjechałeś i od razu psujesz mi humor... - wkurzyłam się
- Dobrze.. Tylko nie przychodź do mnie z płaczem jak cię zrani...
- On jest miły, a tak w ogóle nie chcę się z nim wiązać. Jak już mówiłam to tylko przyjaciel...
- Alex, jestem facetem, wiem jacy oni są! - wrzasnął
- Taa, cokowiek... - mruknęłam - A tak w ogóle to gdzie są rodzice?
- A no tak... Tata zaskoczył mamę i wyjechali na miesiąc nad morze.
- Co?! - krzyknęłam tak głośno, że pewnie cały świat to usłyszał
- Nie wrzeszcz... Miałem się tobą opiekować, ale wiesz... - przerwał
- Co wiem? - byłam zdezorientowana
- No, bo znalazłem dziewczynę i muszę jej poświęcać czas... Będę czasami zaglądał. Może raz w tygodniu. - powiedział jakby skrępowany
- Czyli, że zostaję tutaj sama na caluteńki miesiąc? - próbowałam ukryć uśmiech
- Tak, tylko nie rób nic głupiego... Rodzice zostawili ci pieniądze na lodówce. Jakby coś się stało to dzwoń. - miał już wychodzić, ale go zatrzymałam
- A ty gdzie idziesz?
- Zaczynamy to całe "sama w domu" od teraz. - powiedział po czym wyszedł
Byłam szczęśliwa na maxa! "Chyba zrobię nockę dla dwóch dziewczyn i dwóch chłopaków" - pomyślałam. Domyślacie się kogo zaproszę? Podpowiedź: Chłopak, z którym byłam na "randce", chłopak, o którym gadałam na tej randce + przyjaciółki, z którymi siedzę przy stole na stołówce. "Będzie zajebiście" - pomyślałam znowu.
~~~
Wyszłam z łazienki już ubrana w piżamę, aż usłyszłałam dzwięk sms'a.
Od: Nieznany
Cześć. Śpisz?
Hmm.. Kto to może być?
Do: Nieznany
Heey. Kim jesteś? :>
Od: Nieznany
Justin Bieber, słońce ;*
Poczułam motylki w brzuchu, nie wiem dlaczego. Pierwszy raz tak reaguję na chłopaka. Zapisałam Justin'a w moim telefonie, a potem usłyszałam pukanie do drzwi.
"Kto to może być o 23?" - pomyślałam.
Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi, a w nich zobaczyłam...
________________________________
Czytasz = Komentuj <3
kocham tego bloga :* czekam na następny
OdpowiedzUsuńDziękuję, bardzo mi miło z tego powodu :3
Usuń